Trzask prask i po trzasku: Różnice pomiędzy wersjami
(→Project) |
|||
| (Nie pokazano 1 pośredniej wersji utworzonej przez tego samego użytkownika) | |||
| Linia 92: | Linia 92: | ||
Tak czy inaczej płyty trzeszczące nadal występują co spowodowało, że winylowcy nadal chcieli by mieć urządzenie usuwające trzaski z analogów w czasie rzeczywistym... | Tak czy inaczej płyty trzeszczące nadal występują co spowodowało, że winylowcy nadal chcieli by mieć urządzenie usuwające trzaski z analogów w czasie rzeczywistym... | ||
| − | =SAE 5000 A= | + | =Usuwanie trzasków= |
| + | |||
| + | ==Oprogramowanie rodem z Gdańska== | ||
| + | |||
| + | ==SAE 5000 A== | ||
Jakby się przyjrzeć uważnie tematowi to zachciankę likwidacji trzasków można było spełnić już pod koniec lat 70-tych | Jakby się przyjrzeć uważnie tematowi to zachciankę likwidacji trzasków można było spełnić już pod koniec lat 70-tych | ||
| Linia 127: | Linia 131: | ||
*Rok pojawienia się: 1978 | *Rok pojawienia się: 1978 | ||
| − | =Project= | + | ==Project Vinyl-NRS-Box-S3== |
[[File:Vinyl-NRS-Box-S3-Black-1024x576 con-1.jpg|600px]] | [[File:Vinyl-NRS-Box-S3-Black-1024x576 con-1.jpg|600px]] | ||
Aktualna wersja na dzień 13:05, 1 lut 2026
Spis treści
Wstęp historyczny
Moje przygody z winylami powoli zbliżają się do kolejnej okrągłej różnicy. Przychodzą mi do głowy kolejne refleksje i nakłaniają do kolejnych uogólnień czy podsumowań. Tak to już jest, że immanentną cechą płyty winylowej są trzaski wywołane rysami, ale także brudem panującym w fabrykach. W moim przypadku winylowego weterana dodatkowo pozostał pewna trauma związana z kolekcjonowaniem płyt w latach 60-tych. Jak wiadomo, celem zasadniczym była możliwość słuchania płyt "zachodnich" wobec powiedzmy to oględnie skromnej oferty ówczesnej radiofonii. Nie mniej płyty pojawiały się ale jak się już pojawiły to ich liczba odniesiona do liczby chętnych do słuchania była bardzo skromna. Płyty były więc wysłuchiwane do upadłego krążyły bowiem drogą wymiany między poszczególnymi winylowcami. Winylowcy zresztą tworzyli mały krąg w porównaniu do fonoamatorów których od czasu pojawienia się tanich szpulowców było całkiem sporo. To oznaczało, że przeciętna płyta jak nam trafiał do rąk był bardziej lub mniej, jak to mawiano, "złojona". I to wrażenie oczekiwania na trzask lub przeskok towarzyszy winylowcom starej daty podobnie jak oczekiwanie na nieznośny ból towarzyszyło wtedy zasiadaniu na fotelu dentystycznym. Przypominam przy okazji że stomatologów wówczas nie było przybyli do Polski później...
To dlatego część z nas zafascynował się płytami CD które zaczęły się pojawiać na rynku.
Rzecz jasna starym fanatykom zależało wówczas na posłuchaniu ulubionych płyt w pełnej okazałości technicznej czyli bez trzasków i bez oczekiwania na trzaski.
Płyty CD dawały taką nadzieję....
Skąd się wzięły własne CD
Wydawaniu płyt CD towarzyszyły i nadal towarzyszą pewne patologie.
Dla rozwinięcia zagadnienia trzeb jeszcze odrobine tła z epoki. No właśnie kiedy płyty CD zawitały do Polski ? No to może najpierw kiedy zawitały w ogóle ? Ja pierwsze wzmianki znalazłem w czasopismach branżowych w roku 1978, ale można umownie uogólnić że CD to lat 80-te. Kiedy technologia trochę już okrzepła zaczęło się okazywać, że za łatwością produkcji płyt nie nadąża gorączka twórca autorów muzyki. Stworzyło to konieczność wznawiania na CD dobrze już znanego z płyt winylowych repertuaru. I tak nowi użytkownicy przenosili stopniowo swoje zbiory na inny nośnik co otworzyło szeroki strumień kasy dla płytowych wytwórni.
Jednocześnie rynek zaczynał się odrywać od klasycznych torów ekonomicznych i zaczęło dominować "pozycjonowanie cenowe" produktów.
Przypominam, że CD konkurowało wówczas z kasetą magnetofonową (typu Compact) Wyprodukowanie kasety było wielokrotnie droższe niż wyprodukowanie CD, ale w sklepie płyta CD była wielokrotnie droższa od kasety.
Łowcy kasy mieli na początku obawy że mała płyta 15x12 cm może być podejrzliwie traktowana przez nabywców bo taki mały przedmiot za tyle pieniędzy... Pierwsze dostępne w Polsce CD były pakowane w pudełka o wymiarach około 15x30cm aby wyglądały dostojniej i czyniły rozstanie się z kasą mniej bolesnym. Powtarzało się to potem wielokrotnie np. przy pakowaniu procesorów do PC w pudła o objętości kilku litrów.
Tak czy inaczej pierwsze Cd w Polsce pochodziły z prywatnego importu i nie występowały jako powszechne zjawisko.
Jeśli chodzi o sam sposób wznawiania płyt winylowych na CD, to szybko pojawiło się zjawisko drenażu kieszeni bowiem:
Na początku wznawiano płyty 1:1 często pozostawiając oryginalną okładkę zmniejszoną z wielkości Lp 32x32 cm (około) do rozmiaru 12x12 cm, co bardzo sprawnie czyniło ją nieczytelną.
W kolejnym kroku zaczęto na CD mieszczące z założenia 74 min pakować tyle muzyki ile się tylko da i tak pojawiły się wersje 2 in 1 przy czym zdarzało się, że niekoniecznie to 2 chciało się zmieścić na tym 1
Pojawiła się też metoda skutecznie drenująca kieszenie fanów czyli Bonus Tracks, która jest skutecznie stosowana do dziś, a nawet zagościła na winylach.
Z oczywistych względów nie udało się wznowić wszystkiego na raz, a kolejność pojawiania się płyt dla kolekcjonerów zbierających kompletami (czyli wszystkie płyty jednego wykonawcy) stanowiło to pewien ból.
Kilka przykładów, proszę bardzo.
Jimi Hendrix Rainbow Bridge King Crimson Earthbound King crimson USA Rolling Stones Metamorphosis
Bywało tez tak że pierwsze wydania płyt CD pojawiały się jedynie w Japonii lub Korei co skutecznie windowało ich ceny...
dla przykładu:
Dawnymi czasy kolega pożyczył mi biografię Johna Coltrana pt "Chasin' The Trane". W ksiażce tej była dyskografia artysty, którą niemałym wysiłkiem przepisałem sobie ręcznie. W tej to dyskografii była wykazana płyta Gdzie grają raze John Coltrane i Cecil Taylor. W rzeczywistości była to płyta Cecila Taylora... więcej szczegółów w linku zewnętrznym
https://en.wikipedia.org/wiki/Stereo_Drive
Prawdę mówiąc to nie bardzo wierzyliśmy w istnienie tej płyty, a wto że jej kiedyś posłuchamy tym bardziej.
No ale los jet przewrotny :)
W roku 1991 byłem na chwile w Japonii. Mieszkałem w hotelu w Tokio. Okazało się że na parterze zamiast knajpy przewrotni Japończycy robili sklep z płytami. Poszedłem z ciekawości i zakupiłem sobie Coltrane Time wydany na CD prze Toshibę :)
Oczywiście dziś płyta jest dostępna także jako analog.
Te wszystkie okoliczności wymusiły niejako na kolekcjonerach konieczność podejmowania prób samodzielnego tworzenia płyt CD, najpierw przy pomocy nagrywarek stacjonarnych (ten dział pominę), a potem cały proceder przeniósł się na PC-ty PC dawało możliwości tworzenia własnych płyt, także z taśm archiwalnych, ale póki co skupmy się na przegrywaniu winyli na CD. Płyta winylowa musiał być najpierw "wyripowana" czyli uzyskać format wave na komputerze, a dalej można już ją było edytować dowolnie i pojawiła się pokusa poprawiania dźwięku czyli usuwania trzasków czy przeskoków.
Zaczęło się też pojawiać pierwsze oprogramowanie mające za cel generalnie "czyszczenie nagrań".
Mnie udało się przypadkiem znaleźć artykuł na temat takiego programu w jednym z branżowych czasopism. Nie pisze jakiego, bo po prostu nie pamiętam, ale mam jednocześnie przekonanie, że leży gdzieś w domowym bałaganie i prędzej czy później się odnajdzie i być może posłuży do rozwinięcia tematu.
Trzaski w XXI wieku
W XXI wieku ale i pod koniec XX trzaski na płytach stały się jakby mniej dokuczliwe ponieważ zadziałało Prawo Wielkich Liczb Wcześnie ktoś kto miał kilkanaście płyt był już zbieraczem. Dla zaspokojenia potrzeb te płyty były młócone bez opamiętania a następnie zmieniały właściciela i nadal były młócone. Średni stan płyty był więc tragiczny. No, ale dostępność płyt stawała się coraz lepsza i wreszcie znikła żelazna kurtyna cenowa kolekcje zaczęły rosnąć. Kolekcje liczące po kilkaset czy nawet 1000+ płyt nie są jakąś egzotyczną rzadkością. Z tego statystycznie wynika, że po pierwszym okresie posiadania płyty słuchania jak częściej w celu przyswojenia zawartości płyta trafia na półkę stanowiąc okrągły przedmiot kolekcjonerski i może tak na półce postać kilka lat nietknięta. Tak czy inaczej płyty trzeszczące nadal występują co spowodowało, że winylowcy nadal chcieli by mieć urządzenie usuwające trzaski z analogów w czasie rzeczywistym...
Usuwanie trzasków
Oprogramowanie rodem z Gdańska
SAE 5000 A
Jakby się przyjrzeć uważnie tematowi to zachciankę likwidacji trzasków można było spełnić już pod koniec lat 70-tych Od roku 1978 (to znamienny rok, w którym pierwszy raz natknąłem się na CD o czym wspominałem wcześniej) występuje urządzenie
źródło: ebay
SAE 5000A Impulse Noise Reduction System
Dla ścisłości to urządzenie jest rozwinięciem SAE 5000 i różni się od niego jedynie niuansami
źródło: Hi Fi Engine
Wedle najkrótszego opisu :
Układ usuwania zakłóceń impulsowych zaczyna działać tam, gdzie inne układy przestają Układ zaprojektowano do usuwania trzasków i przeskoków (zakłóceń impulsowych), które są charakterystyczne dla płyt gramofonowych. SAE 5000A czyni słuchalnymi wiele płyt które bez niego byłyby w słuchaniu nieprzyjemnie irytujące z powodu głośnych zakłóceń impulsowych (trzasków). Urządzenie realizuje to zadanie bez ograniczania pasma i bez wpływu na dynamikę.
Podstawowe dane techniczne:
- Ilość kanałów : 2
- Sygnał wyjściowy: 2.5V (9V max)
- Pasmo przenoszenie: 20Hz to 20kHz
- Odstęp od szumów: 90dB
- Całkowite zniekształcenia harmoniczne THD: 0.1%
- Wymiary w calach: 10.75 x 3 x 9.25 inches
- Waga: 8lbs
- Rok pojawienia się: 1978